Strona głównaPoradyAplikacje z kategorii zdrowie i fitness mogą być zagrożeniem dla prywatności

Aplikacje z kategorii zdrowie i fitness mogą być zagrożeniem dla prywatności

Twój smartfon, wyposażony w odpowiednie aplikacje, może wiedzieć o Tobie wszystko – gdzie i kiedy jeździsz rowerem, ile kalorii dziennie zjadasz, jaki jest Twój rytm dobowy oraz czy Twój cykl menstruacyjny mieści się w normie. Te informacje powinny być tylko Twoje – ale czy takie są?

Aplikacje i akcesoria przeznaczone do monitorowania parametrów związanych ze zdrowiem i aktywnością są trochę jak obosieczny miecz. Z jednej strony są niewyobrażalnie pomocne. Dawniej, by dokładnie prześledzić przebiegniętą lub przejechaną trasę, musiałbyś użyć tradycyjnej mapy. Dziś zwykły smartfon z funkcją GPS dokładnie zapamięta Twoją trasę, policzy, ile kalorii spaliłeś, a do tego jeszcze umożliwi Ci udostępnienie osiągnięcia znajomym.

Z drugiej strony, informacje o aktywności są poufne. Nawet trasa, którą codziennie biegasz, może zostać wykorzystana przeciwko Tobie, jeśli przechwyci ją ktoś o złych intencjach. Aplikacje zbierające personalne dane przekonują użytkowników, że są w pełni bezpieczne, ale nie zawsze takie są.

Monitorując swoje zdrowie i aktywność, warto podejmować dodatkowe środki ostrożności – na przykład łączyć się z siecią przez VPN za darmo (lub w płatnej subskrypcji), by zabezpieczyć dane. Ale przede wszystkim dobrze wiedzieć, dlaczego się to robi i gdzie mogą trafiać „poufne” dane z aplikacji.

Po co komuś Twoje dane?

Wszystkie aplikacje zbierające jakiekolwiek dane muszą je gdzieś przechowywać i przetwarzać. Dlatego, instalując dowolną aplikację przeznaczoną do monitorowania aktywności, zapewne będziesz musiał zatwierdzić warunki użytkowania, w których to firma wydająca aplikację wspomni, że przetwarza Twoje dane. Dodatkowo, korzystając z App Store lub Google Play, zostaniesz również powiadomiony o tym, że pobierana aplikacja zbiera dane.

Problem w tym, że wiele firm nie tylko przechowuje dane użytkowników, ale jest w stanie przekazywać je dalej. Komu? Najczęściej temu, kto ich potrzebuje i za nie zapłaci, czyli reklamodawcom i firmom poszukującym konkretnych grup docelowych klientów.

O ile dane o zdrowiu zbierane przez lekarzy i placówki medyczne są bezpieczne ze względu na obowiązujące prawo oraz tajemnicę lekarską, o tyle świat aplikacji na smartfony to w pewnym sensie Dziki Zachód. Nie ma jednego, ścisłego prawa regulującego co i komu można przekazywać, w związku z czym firmy chętnie dzielą się zebranymi przez siebie danymi.

Wszystkie dane personalne są natomiast cenne dla reklamodawców – również te dotyczące zdrowia i aktywności. Wydaje się, że tętno czy informacje na temat uprawianych sportów nie są użyteczne, ale nic bardziej mylnego. Reklamodawcy wykorzystują je do personalizowania reklam. W ten sposób zapalony cyklista może widywać więcej reklam dotyczących rowerów, strojów czy akcesoriów kolarskich, a osoba chora na nadciśnienie – diet albo zdrowych przekąsek.

Właściciele aplikacji sprzedających dane użytkowników zarzekają się, że informacje te są zbiorcze i anonimowe – nie ma sposobu, żeby połączyć je z konkretnymi osobami. To jednak marna wymówka, bo chyba każdy internauta zna uczucie bycia „śledzonym” przez reklamy produktów, które wcześniej wyszukiwał albo nawet wspominał w rozmowie.

Chodzi nie tylko o prywatność

Dane zbierane przez aplikacje to nie tylko kwestia prywatności, ale i bezpieczeństwa. Tak niepozorne informacje jak trasy rowerowe mogą stanowić narzędzie w rękach niebezpiecznych osób. Przykładowo, jeśli regularnie biegasz, a Twoje trasy wyciekną z serwerów aplikacji, której używasz do śledzenia postępów – ktoś może dowiedzieć się, gdzie mieszkasz i w jakich w okolicach regularnie przebywasz.

Nie ma również pewności co do tego, czy właściciel aplikacji przechowującej (i potencjalnie sprzedającej) dane nie ugnie się pod naciskiem władz. Właśnie dlatego w roku 2022 w Stanach Zjednoczonych nastąpiło masowe usuwanie aplikacji pełniących funkcję kalendarzyków miesiączkowych i trackerów ciąży. Wtedy bowiem Sąd Najwyższy uchylił wyrok w sprawie Roe v. Wade z lat 70., wprowadzając prawo, według którego decyzja o dopuszczalności aborcji należy do poszczególnych stanów (a nie jest prawem gwarantowanym przez konstytucję).

Dane z aplikacji śledzących cykl menstruacyjny mogłyby – w teorii – posłużyć władzom bardziej konserwatywnych stanów do ścigania kobiet podejrzewanych o przerwanie ciąży, gdyby oczywiście zostały im przekazane i nie były anonimowe. To tylko strach, ale uzasadniony, skoro wiele popularnych aplikacji już i tak sprzedaje dane osobom trzecim.

Malware i adware w aplikacjach

Niektóre, szczególnie mało znane aplikacje od drobnych studiów, nie tylko mogą nie zabezpieczać danych, ale wręcz same działać na szkodę użytkowników. Sklep Google Play (bo o nim przede wszystkim mowa) wciąż nieudolnie stara się polepszyć swoją reputację, jednak na razie jest znany jako miejsce, w którym bez większego problemu można znaleźć aplikacje stworzone do wykradania danych, wyświetlania reklam i infekowania urządzeń złośliwymi kodami.

Jak lepiej zabezpieczyć swoje dane?

Niestety jedynym pewnym sposobem na upewnienie się, że Twoje dane są tylko Twoje, jest odinstalowanie aplikacji i powrót do „tradycyjnych” metod śledzenia zdrowia i aktywności. Wiemy jednak, że to nie najlepsza rada. Wszystko jest dla ludzi, a poza tym – komu chce się ślęczeć nad kalkulatorem i liczyć, ile kalorii spalił podczas długiego marszu?

Instalując jakąkolwiek aplikację, trzeba jednak mieć na uwadze, że mimo iż jest darmowa, to i tak dochodzi do pewnej transakcji. W tym wypadku ceną za wygodę jest prywatność.

Są jednak aplikacje bezpieczniejsze od innych, dlatego w pierwszej kolejności zalecamy czytanie regulaminów użytkowania. Wiemy, że to nic przyjemnego, ale nawet przeskanowanie warunków wzrokiem da Ci przybliżony obraz tego, w jaki sposób firma ma zamiar dysponować Twoimi danymi.

A co poza tym?

  • Przejrzyj ustawienia. To pierwsze, co należy zrobić po zainstalowaniu aplikacji i założeniu konta. W ustawieniach powinny znaleźć się opcje prywatności. Warto się z nimi zapoznać i, w miarę możliwości, wyłączyć wszystko, co ma związek z udostępnianiem danych osobom trzecim.

  • Rozważ odebranie niektórych uprawnień. Aplikacje mogą prosić Cię o dostęp do lokalizacji, a nawet kontaktów czy galerii, mimo iż wydaje się, że nie są im do niczego potrzebne. Zaleca się odmawianie takiego dostępu. Pamiętaj, że niektóre programy mogą przestać pełnić swoje funkcje (np. śledzenie tras przestanie działać bez dostępu do lokalizacji urządzenia).

  • Korzystaj z aplikacji znanych i lubianych firm. Google, Apple i inni giganci oferują swoje aplikacje i akcesoria związane ze zdrowiem i aktywnością. Oczywiście liderzy rynku nie są pozbawieni wad, ale z reguły są nieco bezpieczniejsi niż małe, nikomu nieznane studia deweloperskie o wątpliwej renomie.

  • Łącz się przez VPN. Usługę VPN można zainstalować na smartfonie i wykorzystać do zabezpieczenia połączenia przez jego zaszyfrowanie. Zmniejsza to szansę na podsłuchanie danych i zhakowanie urządzenia.

  • Czytaj opinie innych użytkowników. Zanim cokolwiek pobierzesz, sprawdź, czy ktoś wcześniej nie miał problemów. Być może inni użytkownicy zgłosili dziwne zachowanie aplikacji, a może nawet zauważyli kradzież danych. Nie ignoruj takich znaków ostrzegawczych.

Artykuł przygotowany przy współpracy z partnerem serwisu.

Ewa Burnejnikowa
Ewa Burnejnikowa
Z medycyną związana od ponad 15 lat. Przez ten okres odbyłam wiele staży w instytutach medycznych, gdzie mogłam pogłębić moją wiedzę oraz zdobyć praktykę.
Powiązane

NAJPOPULARNIEJSZE